środa, 11 marca 2015

"Biały Proszek" Rozdział 1


Rozdział 1
Obudziło ją pikanie maszyn. Otworzyła lekko oczy i z przerażeniem je szybko zamknęła ~Niech to będzie sen. Proszę niech to będzie sen~ błagała w myślach. ~ Jeżeli wykryją u mnie narkotyki to już po mnie~ jeszcze chwila a dziewczyna by się rozpłakała. Zakaszlała. Mocny ból przeszył jej płuca tak bardzo że aż nie mogła złapać oddechu. Maszyna przyśpieszyła gwałtownie a ona się dusiła. Pielęgniarki wbiegły przerażone. Dziewczynie coraz bardziej brakowało powietrza a maszyna coraz szybciej pikała.
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-
- Nadinne... Słyszysz mnie ? Witaj z powrotem...- usłyszała męski głos należący do leka...~Zaraz zaraz. "Z POWROTEM" ??? To znaczy że... Że BYŁAM martwa ?!~ myśli młodej Forqur pędziły jak szalone. Gwałtownie otworzyła oczy. Światło uderzyło w nią jak petarda oślepiając ją na pare chwil. - Czy... Cz... Czy... J... Ja... By... Była... Byłam... M... Mar... Martwa ? - mówienie przychodziło jej z większą trudnością niż się spodziewała. - Hmm... Jak by to... Powiedzmy to tak. Gdyby nie szybka reakcja wyspecjalizowanych lekarzy dawno pani by tu już nie było.- stwierdził lekarz. - D...Długo... T...tu... siedzę ? - zapytała tylko Nadninne. Obawiała sie najgorszego. - 2 dni. Wczoraj pani miała operacje a dziś pani będzie musiała iść na badania. - stwierdził lekarz. Nadinne odetchnęła z ulgą. ~ Nie wykryją ich jest dobrze~. Po godzinie leżeniu i myśleniu nad tym co się tak właściwie stało dziewczyna wstała i poszła za pielęgniarką na badania. Lekarka robiła jej milion badań i zadawała tysiąc pytań. Po wszystkich zabiegach Nadinne wróciła z powrotem do pokoju, który dzieliła z jedną czarno włosą dziewczyną. - Był tu jakiś chłopak. Pytał się o ciebie. - powiedziała czarno włosa piskliwym dziewczęcym głosem. Nadinne zmarszczyła brwi i zapytała - Jaki chłopak ? To znaczy... Jak wyglądał ? - dziewczyna przymknęła oczy próbując sobie przypomnieć szczegóły. - Taki wysoki... Rudo brązowe włosy i chyba... Chyba zielono szare... Oczy. Miał taką czarną bluzę z kapturem i szerokie dżinsy. Prawdziwy przystojniak z niego... Znasz może go ? A może to twój chłopak ? Jeśli nie to chyba ci nie przeszkadza gdybym go troche bardziej poznała prawda ? Chyba że to twój brat ale... Ale chyba nie jesteście rodzeństwem bo nie wyglądacie podobnie... - dziewczyna była bardzo rozgadana w przeciwieństwie do Nadinne. Ta tylko przewracała oczami i milczała. Milczała do póki nie uderzyło w nią co mówiła jej koleżanka z pokoju. - Dionizi... - wyszeptała Nadinne. - Co ? - zapytała dziewczyna mysim głosem. - Nic, nic - odpowiedziała szybko Nadinne. - Mhm... Jestem Luna Evertown. Ale wszyscy mówią na mnie Luny. Może jestem troche gadatliwa jak pewnie już zauważyłaś ale po prostu ja mam ludziom często tyle do przekazania że po prostu czasem musze tow wszystko powiedzieć jednym tchem. A ty jak się nazywasz ? - zapytała Luna. - Nadinne. Nadinne Forqur.- powiedziała Nadinne patrząc na nią spod rzęs. - Nadinne... Nadzieja... Piękne imię. Też bym chciała żebym miała na drugie Nadinne. Luna oznacza po łacinie Księżyc z czego jestem zadowolona. Niestety moje drugie imię nie ma za specjalnego znaczenia. Na drugie mam Solito. Ładnie brzmi owszem ale znaczenie tego imienia to po prostu Zwyczajna. A właśnie ! Ten twój kolega powiedział mi że mam do niego zadzwonić jak wrócisz bo idzie do sklepu po coś tam i dał mi swój numer. - powiedziała w stronę Nadinne Luna. - Yh... Może lepiej do niego nie dzwoń ? Proszę. - jęknęła dziewczyna. Nie chciała aby najpopularniejszy chłopak w szkole w dodatku kochaś jej dręczycielki, Leonory przyłaził do niej gdy jest w szpitalu. To tak jakby jemu na niej zależało. Gdyby Dionizi przyszedł do Nadinne Leonora nigdy by jej tego nie wybaczyła a Nadinne przestała by mieć choćby minimalne życie w szkole. - No dobra... Niech ci będzie ale... Opowiedz coś o sobie. - Luna wstała ze swojego łóżka i popchnęła je w stronę łóżka Nadinne. Czarno włosa złączyła obydwa łóżka po czym usiadła na przeciwko Nadinne. - No to...- zaczęła Nadi. - No to jak ci już wiadomo jestem Nadinne Forqur. Mam 17 lat. Nie mam zbyt szczególnych zainteresowań... Teraz ty. - powiedziała już troche bardziej ochoczo Nadinne. Luna przygryzła na chwile wargę jakby o czymś myślała. Po chwili jednak zaczęła opowiadać. - Luna Solito Evertown. 18 latka. Jestem tak jakby fryzjerką ale tak na prawdę chciałabym zostać wielką aktorką. W obsadzie filmów z oskarami by widniało moje nazwisko : L.S. Evertown. - rozmarzyła się Luny. - no ale mniejsza z tym. Mów mi Solito ok ? Nikt tak do mnie nie mówi a ja cie lubię. Nawet bardzo a ja ci będę mówiła Nadi ok ? - zapytała Luna. Nadinne zgodziła sie i po raz pierwszy gadała z kimś przez całą kolejną noc. Wcześniej Nadi nie mogła przyjrzeć się Solito ale w końcu zdołała. Dziewczyna miała prostu noc. Duże czarne oczy i czarne jak sie później okazało farbowane włosy. Miała blado-różową skórę i była wysoka oraz szczupła. Nadinne jednak ne zwróciła uwagi na dziwne zachowanie Solito...
------
przepraszam że krótkie :(
JESTEŚ TU ? CZYTASZ ? ----> LAJKUJ UDOSTĘPNIAJ I KOMENTUJ :*

5 komentarzy:

  1. Trochę, krótkie... Bardzo się wkręciłam i trochę się zawiodłam, że tak szybko się skończyło ;'c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne będzie na pewno dłuższe ;) przepraszam że krótki ale tak jakoś nie miałam zbytnio na to pomysłu :/ spróbuje się poprawić ;*

      Usuń
  2. Hej, wysłałam Ci e-maila, tylko przed wykonaniem design'u przeze mnie, musisz zaobserwować mój blog :D

    OdpowiedzUsuń