poniedziałek, 6 kwietnia 2015

"Teatr Marionetek" Rozdział 3



Rozdział 3
- Nic! Nic kompletnie się nie układa! - krzyknęła sfrustrowana Francic. Siedziała już od 4 godzin przy biurku gdzie były porozwalane papiery z dowodami. -O co tu chodzi? - wyszeptała do siebie kobieta. Nic nie rozumiała. Jej myśli wędrowały od zamordowanych osób aż do Erika McCras'a.  Coraz częściej przyłapywała się na tym, że o nim myśli. Erik był przystojny ale także zarozumiały i czarujący. A co gorsze był odzwierciedleniem ideału mężczyzny Francic. Kobieta patrzyła szklanymi oczami na dwie kartki z informacjami zamordowanych osób. Na pierwszej było nazwisko staruszka o którym mówił Erik. A na drugiej widniało nazwisko małej Melanie Vé. - Melanie Vé...- wyszeptała kobieta uświadamiając sobie coś. Zaczęła grzebać w szufladzie w poszukiwaniu dokumentów na temat jej matki. - Tak jak myślałam.- wyszeptała z triumfalnym uśmiechem. Matką zabitej dziewczynki była aktorka z teatru gdzie pracował staruszek. Nazywała się Veronica Von-Vé. -Teatr...- Weszła do gabinetu Erika i wysunęła jego szufladę wyjmując album dotyczący wszystkich pracowników teatru. Otworzyła go i zauważyła kilka zdjęć i podstawowe informacje. Imię, nazwisko, wiek, obecne zamieszkanie. Przy zdjęciach Veronicy Von-Vé i Noet'a Grecic były czerwone krzyżyki a kółkiem zaznaczona była... Stukot drewnianych stóp wyrwał Francic z zamyślenia. Obejrzała się gwałtownie w stronę drzwi. Przymrużyła oczy gdy nikogo nie zobaczyła. Powoli zamknęła album i podeszła do drzwi. Wyjrzała na korytarz i zamarła. Przy ścianie stała mała marionetka bez sznurków. Drewnianymi palcami zamoczonymi w krwi zaczęła pisać na ścianie koślawe litery. Nie przestając pisać obróciła głowę w stronę Francic. Przerażona cofnęła się gdy Marionetka opuściła rękę i ruszyła w stronę Francic. Marionetka zbliżała się coraz bardziej a Francic stała sparaliżowana. Rozległ się huk a na korytarz wpadła Veronica Von-Vé. Widząc Marionetkę krzyknęła rozpaczliwie a lalka rzuciła się na nią kobieta walczyła z kukłą gdy Francic w końcu się otrząsnęła. Złapała za krzesło stojące w gabinecie Erika i uderzyła nim kukłę, która wyleciała w powietrze. Podbiegła do nieprzytomnej kobiety. Krzyknęła widząc że Marionetka wydłubała jej oczy. Przerażona odwróciła się w stronę kukły, która obracała w drewnianej ręce jedno z oczu kobiety drugie oko schowała gdzieś. Lalka zniknęła a po niej pozostał mroczny śmiech. W momencie gdy śmiech ucichł na korytarz wpadł Erik i widząc zapłakaną i przerażoną Francic podbiegł do niej i mocno ją przytulił. Kobieta wpatrzona była w krzywe litery na ścianie układające się w 4 słowa. "Nikt Ci Nie Pomoże". -Kim jesteś... " wyszeptała Francic...
       ***
Kobieta siedziała na brzegu karetki przykryta kocem. Wszędzie były samochody policyjne. Była 4.30 rano. - Napij sie - powiedział Erik podając jej kubek gorącej herbaty. Francic wzięła herbatę i zaczęła dmuchać żeby troche ostudzić po czym upiła mały łyczek. - Ja... Dziękuje...- wydusiła Francic. Erik spojrzał na nią zdziwiony. - Lodowate serce królowej śniegu w końcu stopniało ? - zapytał ironicznie uśmiechając się przy tym. - Ta...- wymamrotała. - Co tam robiłaś ? - zapytał. - A jak myślisz ? Starałam się zrozumieć cały ten syf - powiedziała zrezygnowana. - Czemu poszłaś sama ?- zapytał zirytowany. - To przesłuchanie ?! - krzyknęła na niego wściekła. Jego twarz od razu złagodniała. Patrzył prosto w jej oczy. Francic zaczęła dziękować w duchu, że siedzi bo teraz na pewno by upadła. - Nie... - wyszeptał i zbliżył się do niej. Francic lekko przymknęła oczy...
~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~
~~•~~•JESTEŚ TU ? KOMENTUJ ! OBSERWUJ ! UDOSTĘPNIAJ NA FACEBOOK'U POKAŻ ŻE CZYTASZ !~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~•~~


5 komentarzy:

  1. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać to opowiadanie. Mam nadzieję, że szybciutko dodasz kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu takie krótkie? ;-;
    Mega!
    Czekam na next :3
    Pozdrawiam, Altaria XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzywałaś ( w zakładce spam :P) więc jestem :D Tak więc witaj moja imienniczko ( tak wstęp również przeczytałam;) też nie lubiłam swojego imienia jednak zdrobnienie Kara czy Karo przypadły mi do gustu ostatnio słyszę nawet marchewka choć nie jestem ruda ehh życie :D)
    plus twojego opowiadania numer jeden Nazwa niech mnie kule biją ale mi się spodobała :D plus numer dwa fabuła intrygująca i ciekawa choć rozdział trzeci baaardzo króciutki przez co zostawiłaś większy niedosyt niż możesz to sobie wyobrazić :P ogólnie piszesz ładnie, zrozumiale i czytelnie, nie męczy mnie więc przebieganie wzrokiem po literach, nie muszę wszystkiego czytać pięć razy żeby zrozumieć więc duże brawa :D Czekam na następny rozdział i ma być dłuuuugi :):* pozdrawiam ściskam i całuję
    poziom-drugi.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadrabiam wcześniejsze rozdziały, jak na razie bardzo mi się podoba :) W sumie rzadko kiedy czytam blogi z opowiadaniami. Obserwuję i czekam na kolejne rozdziały.

    rockabillybae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwaga !
    Następne rozdziały będą tutaj -->. hxyvxd.blogspot.com/

    Metafora

    OdpowiedzUsuń